Kiedy radość zmienia się w furię

Kupiłam sobie sukienkę na Allegro. Euforia wielka, bo okazja jeszcze większa. Dwa dni później słyszę na klatce listonosza. Mieszkam na parterze, skrzynki są na półpiętrze, więc choć nie chcę - słyszę go zawsze. Przebieram radośnie nóżkami, bo zaraz mym oczom objawi się cudo, które na mnie będzie leżeć perfekcyjnie. Czekam minutę, dwie, pięć... nikt nie puka, nie dzwoni. 
Kilka godzin później wychodząc do sklepu odruchowo zaglądam do skrzynki. Awizo. Ponoć nie było mnie tego dnia w domu. Godzina nie była podana, bo po co? 
Wchodzę na pocztę, trzy okienka, w tym aż jedno czynne, osób przede mną TRZYDZIEŚCI DWIE. Wzięłam numerek, poszłam zrobić zakupy. Na poczcie ciągle dwadzieścia osób w kolejce. Odniosłam zakupy, przegryzłam marchewkę, nawet zdążyłam zmienić bluzkę. 10 osób, czekam. Trzy minuty przed zamknięciem poczty przyszła moja kolej, hura! 

"Dzień dobry, dostałam awizo. Dlaczego listonosz zostawia awizo w dniu kiedy jestem w domu, chociaż i  tak musi minąć moje mieszkanie, by wrzucić je (awizo, nie mieszkanie) do skrzynki?"
"Proszę rozmawiać z listonoszem, a jak chce Pani złożyć skargę to pisemnie z datą i numerem przesyłki"

Przygotowana, czyżby nie pierwszyzna? 
Sukienka okazała się taka jaka miała być, więc skargi nie złożyłam, każdy może mieć gorszy (leniwy) dzień, znam to. Miesiąc później zamówiłam prezenty świąteczne dla koleżanek. Listonosz zawsze odwiedza mój blok o 13, umówiona byłam na 14 - zdążę. JEST!

"Ma Pan coś dla mnie?"
"Tak, awizo."
"Jakie awizo, przecież jestem w domu. Gdzie przesyłka?"
"Na poczcie. Widzi Pani, ja mam taki mały wózeczek, nie zmieściłbym wszystkich przesyłek do niego, więc roznoszę te najważniejsze*, a reszcie daję awizo. Inaczej jest z paczkami, oni mają samochody. Nam może kiedyś Poczta też rozwiąże problem, ale na razie musimy sobie jakoś radzić."
"Ale Pan ma stąd do budynku Poczty 3 minuty, nie może Pan wracać po kolejne przesyłki?"
"A co ja tragarz jestem? Nie mogę wracać, mam dużo przesyłek do rozniesienia!"

Warknął, tupnął, obrócił się i poszedł.
*czemu moja przesyłka nie jest dla niego NAJWAŻNIEJSZA

Awizo dostałam jeszcze 3 razy. Nie wytrzymałam, złożyłam skargę, odpowiedzi nie dostałam. 
Czy coś się zmieniło? Bardzo dużo! Od tej pory na awizo zdanie o tym, iż "listonosz nie zastał osoby upoważnionej do odebrania" jest przekreślone. 
Dodatkowo, płyta z Trójki okazała się najważniejsza - listonosz zapukał do moich drzwi i od razu mogłam się cieszyć nowym Jamesem Blakiem!

Jestem z małego miasteczka, obecnie mieszkam w dawnej stolicy Polski. Przez kilkanaście lat w mojej mieścinie listy roznosił Pan Antoni. Przesyłki zawsze na czas, nic nie było zniszczone, ukradzione, "zaginione". Pan Antoni nie miał problemu z roznoszeniem korespondencji w jego "małym wózeczku". On nosił je w torbie, z nią wsiadał na rower, potem wracał po więcej i tak dalej dopóki nie rozniósł wszystkiego. 
Niestety dla mieszkańców Pan Antoni przeszedł na emeryturę, a ja przeniosłam się do "wielkiego miasta" (także niestety dla mieszkańców, małego miasteczka oczywiście). Zrobiłam mamie prezent na Dzień Matki. Kupiłam dla niej (za jej pieniądze) cuda niewidy z Sally Hansen, wysłałam razem z kartką okolicznościową. Mama dostała tylko kartkę. 
Z tego miejsca pozdrawiam nową Panią Listonosz, mam nadzieję, że korektor miał dopasowany do skóry odcień!

Czy ktokolwiek jest wytłumaczyć mi w sposób racjonalny i zrozumiały dlaczego do pracy w spółce Skarbu Państwa zatrudniany jest - jakby to ując dyplomatycznie, by nie powiedzieć złodzieje i nieroby... O, wiem. Dlaczego zatrudniają tam byle kogo (dyplomacja +10)? Analizowałam to dość długo i nic nie wymyśliłam. W sieciach sklepów spożywczych czy to odzieżowych wydaje się być większa selekcja niż na Poczcie. 
Poczta ma monopol na przesyłki i ceny zdecydowanie niższe od firm kurierskich. Kupując sukienkę za 30zł nie chcę dopłacać 1/2 kwoty lub więcej za przesyłkę kurierską. Paczkomaty są tanie, działają świetnie, mam blisko, niestety nie obsługują Allegro (a przynajmniej nic o tym nie wiem). Dalej będę korzystać z usług Poczty, dalej będę wściekła, dalej będę na nich narzekać. Prawdziwa Polka




Późne rokokoko specjalnie dla Poczty, with love!
fr. pałacu Zwinger w Dreźnie
Kupiłam sobie sukienkę na Allegro. Euforia wielka, bo okazja jeszcze większa. Dwa dni później słyszę na klatce listonosza. Mieszkam na parterze, skrzynki są na półpiętrze, więc choć nie chcę - słyszę go zawsze. Przebieram radośnie nóżkami, bo zaraz mym oczom objawi się cudo, które na mnie będzie leżeć perfekcyjnie. Czekam minutę, dwie, pięć... nikt nie puka, nie dzwoni. 
Kilka godzin później wychodząc do sklepu odruchowo zaglądam do skrzynki. Awizo. Ponoć nie było mnie tego dnia w domu. Godzina nie była podana, bo po co? 
Wchodzę na pocztę, trzy okienka, w tym aż jedno czynne, osób przede mną TRZYDZIEŚCI DWIE. Wzięłam numerek, poszłam zrobić zakupy. Na poczcie ciągle dwadzieścia osób w kolejce. Odniosłam zakupy, przegryzłam marchewkę, nawet zdążyłam zmienić bluzkę. 10 osób, czekam. Trzy minuty przed zamknięciem poczty przyszła moja kolej, hura! 

"Dzień dobry, dostałam awizo. Dlaczego listonosz zostawia awizo w dniu kiedy jestem w domu, chociaż i  tak musi minąć moje mieszkanie, by wrzucić je (awizo, nie mieszkanie) do skrzynki?"
"Proszę rozmawiać z listonoszem, a jak chce Pani złożyć skargę to pisemnie z datą i numerem przesyłki"

Przygotowana, czyżby nie pierwszyzna? 
Sukienka okazała się taka jaka miała być, więc skargi nie złożyłam, każdy może mieć gorszy (leniwy) dzień, znam to. Miesiąc później zamówiłam prezenty świąteczne dla koleżanek. Listonosz zawsze odwiedza mój blok o 13, umówiona byłam na 14 - zdążę. JEST!

"Ma Pan coś dla mnie?"
"Tak, awizo."
"Jakie awizo, przecież jestem w domu. Gdzie przesyłka?"
"Na poczcie. Widzi Pani, ja mam taki mały wózeczek, nie zmieściłbym wszystkich przesyłek do niego, więc roznoszę te najważniejsze*, a reszcie daję awizo. Inaczej jest z paczkami, oni mają samochody. Nam może kiedyś Poczta też rozwiąże problem, ale na razie musimy sobie jakoś radzić."
"Ale Pan ma stąd do budynku Poczty 3 minuty, nie może Pan wracać po kolejne przesyłki?"
"A co ja tragarz jestem? Nie mogę wracać, mam dużo przesyłek do rozniesienia!"

Warknął, tupnął, obrócił się i poszedł.
*czemu moja przesyłka nie jest dla niego NAJWAŻNIEJSZA

Awizo dostałam jeszcze 3 razy. Nie wytrzymałam, złożyłam skargę, odpowiedzi nie dostałam. 
Czy coś się zmieniło? Bardzo dużo! Od tej pory na awizo zdanie o tym, iż "listonosz nie zastał osoby upoważnionej do odebrania" jest przekreślone. 
Dodatkowo, płyta z Trójki okazała się najważniejsza - listonosz zapukał do moich drzwi i od razu mogłam się cieszyć nowym Jamesem Blakiem!

Jestem z małego miasteczka, obecnie mieszkam w dawnej stolicy Polski. Przez kilkanaście lat w mojej mieścinie listy roznosił Pan Antoni. Przesyłki zawsze na czas, nic nie było zniszczone, ukradzione, "zaginione". Pan Antoni nie miał problemu z roznoszeniem korespondencji w jego "małym wózeczku". On nosił je w torbie, z nią wsiadał na rower, potem wracał po więcej i tak dalej dopóki nie rozniósł wszystkiego. 
Niestety dla mieszkańców Pan Antoni przeszedł na emeryturę, a ja przeniosłam się do "wielkiego miasta" (także niestety dla mieszkańców, małego miasteczka oczywiście). Zrobiłam mamie prezent na Dzień Matki. Kupiłam dla niej (za jej pieniądze) cuda niewidy z Sally Hansen, wysłałam razem z kartką okolicznościową. Mama dostała tylko kartkę. 
Z tego miejsca pozdrawiam nową Panią Listonosz, mam nadzieję, że korektor miał dopasowany do skóry odcień!

Czy ktokolwiek jest wytłumaczyć mi w sposób racjonalny i zrozumiały dlaczego do pracy w spółce Skarbu Państwa zatrudniany jest - jakby to ując dyplomatycznie, by nie powiedzieć złodzieje i nieroby... O, wiem. Dlaczego zatrudniają tam byle kogo (dyplomacja +10)? Analizowałam to dość długo i nic nie wymyśliłam. W sieciach sklepów spożywczych czy to odzieżowych wydaje się być większa selekcja niż na Poczcie. 
Poczta ma monopol na przesyłki i ceny zdecydowanie niższe od firm kurierskich. Kupując sukienkę za 30zł nie chcę dopłacać 1/2 kwoty lub więcej za przesyłkę kurierską. Paczkomaty są tanie, działają świetnie, mam blisko, niestety nie obsługują Allegro (a przynajmniej nic o tym nie wiem). Dalej będę korzystać z usług Poczty, dalej będę wściekła, dalej będę na nich narzekać. Prawdziwa Polka




Późne rokokoko specjalnie dla Poczty, with love!
fr. pałacu Zwinger w Dreźnie